JUSTYNA SUCHECKA: Jakie będą skutki zatrzymania sześciolatków w przedszkolach?

KRYSTYNA SZUMILAS: Dla najmłodszych dzieci zabraknie miejsc. Kiedy szefowa MEN Anna Zalewska mówi, że mamy 50 tys. miejsc wolnych w przedszkolach, to nie wspomina, że są one tam, gdzie nie było chętnych. Zresztą to często jedno, dwa miejsca na przedszkole. W skali kraju robi wrażenie, ale rzeczywistość już tak różowa nie jest. Do przedszkoli publicznych w dużych miastach ustawiają się kolejki, a i w mniejszych są problemy. W miejscowości w moim okręgu wyborczym w ubiegłym roku nie przyjęto do przedszkoli wszystkich czterolatków i trzeba było stworzyć oddziały przedszkolne w szkołach, żeby te dzieci pomieścić. Choć już cztery lata temu wszystkie zerówki zostały przeniesione do szkół, nawet to nie pomogło, by było dość miejsc w przedszkolach.

Może trzeba było stawiać na budowę przedszkoli, a nie kierować sześciolatki do szkół?
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej