Sprawozdania finansowe z kampanii wyborczej komitety musiały złożyć do zeszłego tygodnia. Teraz PKW ma pół roku na ich zbadanie i przyjęcie lub odrzucenie. Stawką jest wysokość dotacji (zwrot kosztów poniesionych w trakcie kampanii) oraz subwencji na działalność partii. Jeśli PKW nie dopatrzy się w sprawozdaniach błędów, PiS będzie otrzymywał co roku przez 4 lata po 18,5 mln zł, PO - 15,5 mln zł, Nowoczesna - 6,2 mln zł, a PSL - 4,5 mln zł. Subwencję dostaną również: Zjednoczona Lewica - blisko 6,2 mln zł, KORWiN - 4,2 mln zł, Partia Razem - 3,2 mln zł. Nie dostanie jej Kukiz'15 - bo nie jest partią.

Przejrzeliśmy dokumentację złożoną w PKW przez cztery komitety wyborcze, które zdobyły najwięcej mandatów. I wiemy już nie tylko, kto ile zapłacił za kampanię, ale także, kto może mieć kłopoty z odzyskaniem nakładów.

Drodzy posłowie

Zgodnie z prawem komitety wyborcze, które zarejestrowały kandydatów w całym kraju, mogły wydać na kampanię maksymalnie 30,5 mln zł. Zwycięzca - PiS - wykorzystał niemal cały limit wydatków - 29,7 mln zł. Niewiele mniej (29,4 mln zł) kosztowała kampania PO. Komitet Wyborczy Nowoczesna Ryszarda Petru wydał 11,5 mln zł, a Kukiz'15 - ok. 2,9 mln zł; stawiali głównie na działalność wolontariuszy i promocję przy okazji koncertów Pawła Kukiza. Dzięki temu za zdobycie jednego mandatu w parlamencie zapłacił średnio zaledwie 69 tys. zł. Najwięcej na wypromowanie jednego posła wydała Nowoczesna - średnio prawie 413 tys. zł.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej