"Dorota Kania dopuściła się zamachu godzącego w prawidłową działalność instytucji państwowych, a powodem jej działania była chęć osiągnięcia korzyści majątkowej" - orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi. Stwierdził też, że "wymierzona kara odzwierciedla zarówno stopień społecznej szkodliwości czynu, jak również spełni cele zapobiegawcze i wychowawcze".

W uzasadnieniu wyroku sąd miażdżąco podsumował postawę Doroty Kani, specjalistki od oskarżeń o związki z bezpieką oraz korupcję, od kilku lat gwiazdy "Gazety Polskiej".

"Pod koniec 2005 r. zaproponowała Aleksandrze Dochnal transakcję - w zamian za pożyczkę miała użyć wpływów w PiS, ówczesnej partii rządzącej, w celu wpłynięcia na polityków decydujących o losie jej męża, przebywającego od 1,5 roku w areszcie, obiecała, że wpłynie na nich na tyle, że mąż zostanie zwolniony" - napisała sędzia prowadząca sprawę.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej