Zwolnienia dotkną ministerstwa, urzędy wojewódzkie i urzędy państwowe, np. urzędy skarbowe. Chodzi o dyrektorów i ich zastępców, którzy kierują pracą departamentów.

W sumie to 1,6 tys. osób na kierowniczych stanowiskach odpowiadających za merytoryczną pracę urzędników w departamentach i wydziałach.

O planach rządu poinformował w środę "Dziennik Gazeta Prawna". Według dziennika wszystkie rządy do tej pory narzekały, że nie mogą dowolnie obsadzać tych stanowisk, co utrudniało im pracę, bo dyrektorzy nie musieli w pełni z nimi współpracować oraz zgadzać się na wszystkie pomysły szefów, czyli np. ministrów. Rząd Szydło chce to zmienić.

Z projektu nowelizacji ustawy o służbie cywilnej, którego nikt jeszcze oficjalnie nie widział ani nie konsultował, ma wynikać, że premier, który powołuje szefa służby cywilnej, będzie mógł teraz łatwiej go odwołać. Szef służby będzie mógł być związany z partią. Nie będzie też musiał mieć doświadczenia na stanowisku kierowniczym w administracji rządowej.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej