Trzy lata temu Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum, do którego trafił akt oskarżenia dotyczący afery korupcyjnej w ZUS, poprosił o przeniesienie sprawy do wyższej instancji ze względu na jej polityczny charakter.

Sędzia Joanna Kasicka napisała w uzasadnieniu, że Mariusz Błaszczak "będzie musiał być przesłuchany z uprzedzeniem o treści artykułu 183 p. 1 kpk". Taki zabieg sąd stosuje, jeśli podejrzewa, że świadek mógł popełnić przestępstwo. A to oznacza, że Błaszczak "może się uchylić od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby go narazić na odpowiedzialność karną".

Pisowski minister już drugi raz nie stawi się w sądzie. Przysłał pismo, że z powodu wyjazdu służbowego nie pojawi się dziś w Szczecinie. Tymczasem nieobecność świadka usprawiedliwia tylko zwolnienie potwierdzone przez lekarza sądowego.

Inna osoba: Błaszczak

Oskarżeni są były prezes ZUS Sylwester R., były dyrektor szczecińskiego oddziału ZUS Tadeusz D., ich podwładni oraz biznesmeni. Sylwestrowi R. szczecińska prokuratura okręgowa zarzuca przyjmowanie korzyści majątkowych. Według śledczych firma budowlana wyremontowała za darmo dach domu prezesa (wartość ok. 20 tys. zł). W innym przypadku spółka zaopatrująca ZUS w regały zapłaciła akcyzę (10 tys. zł) za sprowadzonego przez prezesa z USA jeepa cherokee. Pozostałe zarzuty dotyczą darmowych pobytów w ośrodkach wczasowych i podarków (m.in. zabieg rehabilitacyjny, podróż promem, telewizor).
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej