"PiS ma nr 1. Bartoszewski nie chciał być chowany przez innego prezydenta. Normalnie Bóg zaczyna uśmiechać się do Polaków" - to komentarz Muszyńskiego, 51-letniego konstytucjonalisty, doktora habilitowanego, wykładowcy dwóch warszawskich prywatnych uczelni, od dwóch tygodni zastępcy przewodniczącego Trybunał Stanu, odnośnie do śmierci prof. Władysława Bartoszewskiego. Bartoszewski wiosną poparł prezydenta Bronisława Komorowskiego, mówiąc, że chce być przez niego pochowany. Zmarł 24 kwietnia, dwa tygodnie przed pierwszą turą wyborów prezydenckich dni. - "Narobił mnóstwo szkód Polsce, za niektóre rzeczy powinien siedzieć w więzieniu" - to komentarz Muszyńskiego do otwartej we wrześniu wystawy poświęconej prof. Bartoszewskiemu.

Kliknij w obrazek, aby zobaczyć więcej tweetów Muszyńskiego

Muszyński ma prawo profesora nie znosić. W 2008 r. Bartoszewski, który w rządzie PO-PSL był pełnomocnikiem ds. dialogu międzynarodowego, z hukiem odwołał go z kuratorium niemieckiej fundacji Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość wypłacającej odszkodowania robotnikom przymusowym. Tłumaczył to brakiem zaufania.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej