W środową noc był posłem sprawozdawcą projektów uchwał unieważniających wybór pięciu sędziów przez poprzedni Sejm. Z mównicy sejmowej zaatakował prof. Andrzeja Rzeplińskiego, prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

- Obecny pan prezes Trybunału dokonuje w mediach bezprecedensowej w demokratycznym państwie prawa przedprocesowej krytyki działań legislacyjnych Sejmu, sugerując wręcz wyrok, a dwaj byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego ośmielają się poniżać demokratycznie wybrany Sejm, porównując działanie parlamentu do zamachu stanu, a państwo polskie do dyktatur. Już same te fakty pozwalają wątpić w apolityczność Trybunału, jego niezależność, jak i sprawność ustawowego systemu dyscyplinującego sędziów - perorował Piotrowicz.

Profesor Rzepliński po tym wystąpieniu opuścił gmach Sejmu.

Kim jest Piotrowicz? To prokurator, który rozpoczął karierę pod koniec lat 70. W oficjalnym życiorysie, który zamieścił na stronie internetowej, czasom PRL poświęcił tylko dwa zdania: "Karierę zawodową rozpoczął w Prokuraturze Rejonowej w Dębicy, skąd następnie przeniesiony został do Krosna i skierowany do pracy śledczej w ówczesnej Prokuraturze Wojewódzkiej. Gdy po wprowadzeniu w 1981 roku stanu wojennego odmówił prowadzenia śledztw o charakterze politycznym, został przeniesiony do Prokuratury Rejonowej w Krośnie".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej