Gdy nocą ze środy na czwartek Sejm zmieniał swój regulamin i unieważniał wybór sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, protesty opozycji nic nie dały. Pisowski marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie zgadzał się na przerwy, by posłowie mogli się zapoznać z projektami. Wcześniej długo nie był znany porządek obrad.

- O godzinie 11 nie wiemy, co będzie o 17. Marszałek nie dopuszcza posłów opozycji do głosu, stosuje różne wybiegi, choć obejmując funkcję marszałka, mówił o pakiecie demokratycznym wobec opozycji - opisuje Krystyna Skowrońska, rzeszowska posłanka PO, oceniana jako jedna z najlepszych parlamentarzystek. - W poprzednich kadencjach posłowie mieli zwykle 30 dni na zapoznanie się z projektami. W sprawach bardzo pilnych siedem. Teraz z dnia na dzień lub tego samego dnia.

W sprawie zmiany regulaminu Sejmu Kuchciński nie poprosił o opinię komisji ani biura legislacyjnego. Podobnie uchwały w sprawie unieważnienia wyboru sędziów TK - wniesione z zaskoczenia - marszałek błyskawicznie poddał pod głosowanie bez opinii Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa czy Sądu Najwyższego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej