Bogdan Święczkowski to jeden z symboli rządów PiS z lat 2005-07. Po objęciu przez Ziobrę stanowiska prokuratora generalnego awansował z Katowic do Prokuratury Krajowej, gdzie został szefem wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną. W 2006 r., gdy PiS zdecydował się wzmóc "walkę z układem", został szefem ABW. Nadzorował m.in. działania służb i prokuratury w sprawie b. posłanki SLD Barbary Blidy, która zginęła podczas próby zatrzymania. Pod koniec rządów PiS mocno zaangażował się w ściganie sprawców przecieku informacji o tajnej operacji CBA przeciwko Andrzejowi Lepperowi. Po wyborach w 2007 r. Święczkowski odszedł z ABW i wrócił na stanowisko w Prokuraturze Krajowej. Z wysokimi poborami dotrwał na nim do dziś, mimo likwidacji tej struktury. W 2011 r. został posłem PiS, ale jako czynny prokurator nie mógł sprawować tej funkcji.

Po 2007 r. nowe kierownictwo ABW próbowało Święczkowskiemu wytoczyć kilka spraw o przekraczanie uprawnień (bez powodzenia). W 2011 r. krakowski prokurator Marek Wełna zeznał przed sądem, że Święczkowski i Ziobro kazali mu szukać materiałów obciążających lewicę i Aleksandra Kwaśniewskiego. Mieli przy tym powoływać się na "wolę Jarosława Kaczyńskiego". Święczkowski zaprzeczał i groził, że pozwie za to Wełnę, ale tego nie zrobił. f
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej