Nowy minister zdrowia doktor Konstanty Radziwiłł, politycznie związany z Polską Razem Jarosława Gowina, prowadzi prywatną poradnię rodzinną, która nigdy nie miała kontraktu ani z kasą chorych, ani potem z NFZ. Funkcjonuje więc całkowicie poza systemem publicznej opieki zdrowotnej. Pytany przez kolegów z klubu PiS, co chce zrobić, odpowiada: "Zmienić wszystko". Kiedy go dopytują, jakie "wszystko" i co na pierwszym miejscu, odpowiada, że o tym dopiero będzie dyskutować.

Wygląda na to, że nowy minister nie ma ani programu, ani konkretnych pomysłów na zmianę. Na razie zajął się retoryką. Chce zamiast o "ochronie zdrowia" mówić o "służbie zdrowia". Słowo "służba" ma przypomnieć, że nie liczy się tylko zysk, ale "misja wobec chorych".

Niewykluczone zresztą, że na retoryce się skończy. Pomysły PiS na zdrowie, przepraszam, na służbę zdrowia, kupy się nie trzymają. Z jednej strony premier Beata Szydło zapowiada w exposé kontynuację programu Zbigniewa Religi, z drugiej - chce zlikwidować dzisiejszy system ubezpieczeniowy oparty na składkach i zapowiada powrót do płacenia za leczenie z budżetu. Czyżby zapomniała, że Religa był przeciw takiej zmianie?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej