JUSTYNA SUCHECKA: W gimnazjum pracuje pani 15 lat. Zdarzyło się pani myśleć: "trzeba to wszystko zlikwidować"?

ANNA SOSNA: Nigdy. Świadomie wybrałam pracę w gimnazjum. Wierzyłam, że to jest ta grupa wiekowa, z którą najwięcej można zrobić. W szkołach średnich są już w głowie egzaminy zawodowe, matury, myślenie o dorosłym życiu. U młodszych uczniów jest więcej czasu na rozwijanie np. kreatywności. Dlatego sens istnienia gimnazjów do mnie trafiał.

Czyli?

- Zasadniczy cel to rozdzielenie grup wiekowych, tak by siedmiolatki nie obcowały z 14-latkami.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej