Prof. Gliński po raz kolejny zdementował wczorajsze doniesienia, że to on, a nie Beata Szydło, miałby zostać premierem w rządzie PiS.

- To była jakaś wrzutka medialna, nie wiem, kto to robił. Byłem wczoraj w Białymstoku na uniwersytecie. Jedzie się tam trzy godziny, pociągiem, autobusem, w Małkini przesiadka. Z powrotem też trzy godziny, wykład. Miałem co robić, a cały czas mnie atakowano SMS-ami. Nie wiem też, czy w ogóle ktoś to wrzucił, może to jakieś domysły - mówi prof.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej