Na zdjęciu jest fragment maski audi, którym jeździ oskarżony w aferze podsłuchowej Marek Falenta, numer rejestracyjny oraz opis, że fotografię zrobiono w Warszawie na rogu ulic Wiertniczej i Lentza, a Falenta jechał tamtędy na spotkanie z Cezarym Gmyzem z "Do Rzeczy". Jest też informacja, że materiał jest własnością ABW i pochodzi z systemu ARTR, który zainstalowany został na dziewięciu ulicach w Warszawie.

Śledząc Falentę

ARTR to skrót od nazwy "Automatyczne Rozpoznawanie Tablic Rejestracyjnych". Kamery systemu najczęściej instalowane są na parkingach i przy wjazdach na zamknięty teren. Na ulicach ARTR pomaga w strefach ograniczonego ruchu, ale pozwala też na śledzenie wybranych samochodów. Za pomocą odpowiednich aplikacji można to robić na bieżąco, ale też na podstawie nagrań nawet z kilku tygodni. Na Zachodzie system znany jest od końca lat 70. Służby korzystają z niego często. Dzięki ARTR Amerykanom udało się np. szybko wpaść na trop braci Carnajewów, Czeczenów odpowiedzialnych za zamach podczas maratonu w Bostonie w 2013 r.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej