To 28-letni łodzianin. Prosi o zachowanie anonimowości. - Nigdy nie miałem problemów z nauką. Wprost przeciwnie. Chodziłem do jednego z najlepszych liceów w Łodzi. Prawo wybrałem ze względów praktycznych. Wierzyłem, że studia dadzą mi największą szansę na zatrudnienie. Już się tak przyjęło, że obok medycyny prawo uchodzi za najbardziej prestiżowy kierunek. Rodzice byli bardzo dumni. Nie mieliśmy w rodzinie prawnika - uśmiecha się.

Postanowił zostać radcą prawnym. W tym roku skończył aplikację. - Kancelarie radcowskie i adwokackie powstają jak grzyby po deszczu.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej