" ? Siostro, siostro kochana! ?- woła nas Laura zamknięta w izolatce od wielu miesięcy. Dzień miesza się jej z nocą. Jest tylko małym zwierzątkiem, któremu ordynator chce pokazać, kto silniejszy. Laura dla kontaktu z ludźmi zrobi teraz wszystko. Uderza pięścią w kratę, krzyczy, sama prosi o zastrzyk na uspokojenie. Zgłasza, że miesiączkuje, choć to nieprawda. Chce choć przez minutę ujrzeć przez kratę ludzką twarz".

>> "Obóz koncentracyjny w dziecięcym psychiatryku" - przeczytaj reportaż Justyny Kopińskiej w "Dużym Formacie"

To fragment listu salowych z psychiatryka w Starogardzie Gdańskim do rzecznika praw dziecka. Wysłany w 2010 r. kończy się słowami: "Mamy dość, krzyczymy: Pomóżcie dzieciom! Będziemy zeznawać i świadczyć przeciwko oprawcy dr Annie M.".

- Ordynator kazała związać jednego chłopca. Był grzeczny, ale gruby i lekko upośledzony, dlatego z niego szydziła - mówi Hania, była pacjentka szpitala. - Leżał związany, załatwiał się pod siebie, w końcu materac przeciekł i siki zaczęły się lać na podłogę. Później każdy mógł podejść i go uderzyć. Niektórzy salowi chcieli się przypodobać ordynator, więc zaczęli bić Roberta sznurami.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej