- Mamy już prezydenta, jeśli się postaramy, będziemy mieli też premiera - Beatę Szydło. Jeśli ktoś ma tworzyć drużynę Andrzeja Dudy, to właśnie ona - tak Jarosław Kaczyński zagrzewał działaczy, którzy zjechali do Warszawy na konwencję PiS. I dodał: - Musimy odnieść kolejne zwycięstwo, zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

Potwierdziły się więc spekulacje, że Jarosław Kaczyński nie pokieruje rządem po zwycięskich dla PiS wyborach. Pozostanie liderem, który będzie pociągał za sznurki polskiej polityki z centrali PiS na Nowogrodzkiej.

Na konwencji Jarosław Kaczyński został przedstawiony jako "mąż stanu". Sala odśpiewała mu "Sto lat", bo w minionym tygodniu skończył 66 lat, były też tradycyjne okrzyki: "Jarosław! Jarosław!".

W sobotę powiedział działaczom to samo, co powtarza na publicznych spotkaniach z sympatykami: że struktury muszą pracować jeszcze ciężej i jeszcze więcej. Planem maksimum jest konstytucyjna większość w Sejmie, potrzebna PiS do zmiany szeregu ustaw.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej