Jak głosił dyplom: "Za to że starał się łączyć Polaków, że przedkładał umiar i porozumienie nad skrajność i dogmatyzm. Za to, że jako marszałek i prezydent zapewnił ład konstytucyjny, a w chwilach kryzysu chłodził rozpalone głowy". Prezydent spóźnił się kilka minut na ceremonię, ale podkreślił, że stało się tak z powodu spotkania z Jensem Stoltenbergiem, sekretarzem generalnym NATO. - To spotkanie miało dla mnie wielkie znacznie, bowiem starałem się, aby Polska czuła się bezpiecznie - stwierdził, nawiązując do swojej roli podczas szczytu NATO w ubiegłym roku.

Pierwotnie ceremonia wręczenia tytułu miała się odbyć 15 maja, ale z racji kampanii wyborczej przed II turą wyborów prezydenckich na prośbę prezydenta została przesunięta na dzisiejszy termin. W zmienionej rzeczywistości, z racji niespodziewanej przegranej kampanii wyborczej, stała się raczej nagrodą nie za 2014 r., ale za całą pięcioletnią prezydenturę. Podkreślił to w laudacji redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik, przypominając nasz komentarz po wyborczej nocy 24 maja, w którym oprócz podziękowania za pięć lat prezydentury znalazło się stwierdzenie, że "większości wyborców nie wystarcza Polska stabilizacji; wzrostu gospodarczego; demokracji i praw obywatelskich tolerancji; mediów pluralistycznych i wolnych od cenzury; Polska niepodległa, zabezpieczona przynależnością do UE i NATO; wolna od konfliktów religijnych i etnicznych; szanowana w stolicach innych krajów".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej