Jak głosił dyplom: "Za to że starał się łączyć Polaków, że przedkładał umiar i porozumienie nad skrajność i dogmatyzm. Za to, że jako marszałek i prezydent zapewnił ład konstytucyjny, a w chwilach kryzysu chłodził rozpalone głowy". Prezydent spóźnił się kilka minut na ceremonię, ale podkreślił, że stało się tak z powodu spotkania z Jensem Stoltenbergiem, sekretarzem generalnym NATO. - To spotkanie miało dla mnie wielkie znacznie, bowiem starałem się, aby Polska czuła się bezpiecznie - stwierdził, nawiązując do swojej roli podczas szczytu NATO w ubiegłym roku.
Pozostało 91% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej