Na "tak" jest Sejm. Teraz ustawą zajmie się Senat i wszystko wskazuje na to, że w 2016 r. pierwsi polscy studenci będą studiowali za granicą na koszt państwa.

To odpowiedź na pomysł premier Ewy Kopacz, która zapowiedziała w swoim exposé, że Polska będzie finansować naukę najlepszym studentom na renomowanych zagranicznych uczelniach. Program ma trwać 10 lat i kosztować 336 mln zł. Według szacunków resortu nauki skorzysta z niego ok. 700 studentów.

Aby studiować za granicą za rządowe pieniądze, trzeba mieć tytuł licencjata, inżyniera albo ukończony trzeci rok jednolitych studiów magisterskich.

Później trzeba się postarać o przyjęcie na jedną z uczelni wyróżnionych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wstępnie rząd stawia na uniwersytety z pierwszej piętnastki Akademickiego Rankingu Uniwersytetów Świata, czyli tzw. listy szanghajskiej. To m.in. amerykańskie Harvard, Stanford i Princeton czy angielskie Oksford i Cambridge.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej