Wczoraj sejmowe komisje - sprawiedliwości i ustawodawcza - przyjęły do drugiego czytania prezydencki projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Głosami rządzącej koalicji przyjęto rozwiązanie, by prokurator generalny mógł się jedynie przyłączać do postępowań, a nie - jak teraz - być ich uczestnikiem z mocy prawa.

Posłów nie przekonały apele obecnych na posiedzeniu: prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa ani rzecznika praw obywatelskich. Tłumaczono, że jeśli prokurator generalny będzie miał wybierać sprawy, do których przystąpi, to te wybory będą traktowane jako wybory polityczne, a wizerunek prokuratury jako instytucji niezależnej od nacisków - zagrożony. Prezydencki prawnik minister Krzysztof Łaszkiewicz milczał, chociaż w prezydenckim projekcie nie było mowy o zmianie statusu prokuratora generalnego przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej