Stenogram odczytu ujawniło wczoraj Radio RMF FM. Jest w nim ok. 30 proc. więcej treści niż w dotychczas publikowanych rozmowach z ostatnich 25 minut lotu. Zapis pokazuje, że tuż przed próbnym podejściem - które zakończyło się zderzeniem z ziemią i śmiercią 96 osób - piloci nie byli w kabinie sami. Do kokpitu bez przerwy ktoś wchodził, a w ostatnich minutach załodze towarzyszył dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik.

Samolot z Warszawy wystartował spóźniony, bo prezydent Lech Kaczyński na lotnisko przyjechał 30 minut po przewidzianym czasie startu.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej