Inwalidztwo nie przeszkadza Makowskiemu w aktywnym uprawianiu sportu - na co dzień trenuje pływanie. Lubi też uczestniczyć w wydarzeniach sportowych, szczególnie meczach piłki nożnej. Właśnie z tego powodu nie może doczekać się finału Ligi Europy, który 27 maja zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie. - Pomyślałem, że warto byłoby tam być i poczuć atmosferę wielkiego futbolu - mówi "Wyborczej". Nie przewidział jednak, że UEFA potraktuje go inaczej niż pozostałych niewidomych.

Kielce potrafią, a UEFA nie?

Wojciech postanowił aplikować o bilety, bo tych na mecz finałowy nie można po prostu kupić, taką możliwość otrzymują jedynie wylosowani przez UEFA szczęśliwcy. I zdziwił się, gdy okazało się, że bilety w niższej cenie dla niepełnosprawnych z opiekunami nie obejmują tylko osoby z problemami ruchowymi. - Jako niewidomy muszę kupić dwa bilety w normalnej cenie. Często chodzę na mecze np. Korony Kielce i tam zarówno ja, jak i mój opiekun mamy wejście za darmo - tłumaczy Wojciech, student jednej z warszawskich uczelni.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej