Według naszych informacji minister zdrowia zwrócił się o opinię w sprawie refundowania znieczulenia przy naturalnym porodzie do Agencji Oceny Technologii Medycznych. Ginekolodzy, z którymi rozmawialiśmy, czekają teraz na projekt zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.

Fundusz ma płacić za znieczulenie zewnątrzoponowe 400 lub 450 zł. Będą to dodatkowe pieniądze doliczane do podstawowej stawki za poród, która wynosi teraz 1,7 tys. zł, niezależnie od tego, czy kobieta rodzi sama, czy ma cesarskie cięcie. Szpitalom poród naturalny ze znieczuleniem będzie się więc bardziej opłacał.

- Przypuszczam, że decyzja ma związek z wyborami, ale liczy się przede wszystkim to, że skorzystają na niej kobiety - mówi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Jak było z tym znieczuleniem?

Cztery lata temu NIL wystąpiła z apelem w tej sprawie do ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz. Nierefundowanie znieczulenia przy porodzie Izba nazwała "skandalem, który nie może trwać dłużej". Apelowali też lekarze i kobiety. Ministerstwo niezmiennie odpowiadało, że koszt znieczulenia jest wliczony w podstawową stawkę za poród i nie ma powodu, by płacić za nie osobno. Najpierw wiele szpitali pobierało za znieczulenie dodatkowe opłaty (400-700 zł). Od kiedy w 2010 r. skrytykował je za to NIK, część szpitali zrezygnowała ze znieczuleń za opłatą, inne - choć to nielegalne - kazały płacić.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej