Fundacja Smoleńsk 2010 podaje, że "batalia o realizację filmu wkracza w decydującą fazę". Zdjęcia do filmu mają być wznowione w lutym, premiera - planowana na październik, czyli gorący politycznie czas - między wyborami prezydenckimi a parlamentarnymi.

Na film Antoniego Krauzego (wyreżyserował słynny "Czarny czwartek" z 2010 r.) potrzeba 9,5 mln zł. Brakuje prawie 2,5 mln. Dzięki wpłatom darczyńców udało się już przygotować produkcję, skompletować ekipę i zrealizować pięć dni zdjęciowych, czyli ok. 15 proc. planu. Fundacja zapewnia, że "ci, którzy zechcą zainwestować w film - otrzymają pełnoprawną pozycję inwestorską i będą - proporcjonalnie do wniesionego wkładu - partycypować w zyskach z rozpowszechniania. Inwestycja to minimum 5 tys. zł. Nazwiska wszystkich darczyńców i inwestorów (jeśli wyrażą wolę) znajdą się w napisach końcowych.

Pieniędzy zabrakło, bo przed rokiem Państwowy Instytut Sztuki Filmowej odmówił dotacji. Eksperci zdruzgotali scenariusz jako jednostronną, "fabularyzowaną publicystykę smoleńską". Wywołało to oburzenie na prawicy i oskarżenia, że PISF bierze udział w spisku przeciwko filmowi, który miał "pokazać prawdę". Wtedy powołano fundację Smoleńsk 2010.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej