JUDYTA WATOŁA: Wciąż kilka milionów Polaków nie ma dostępu do swoich lekarzy rodzinnych. Minister chce złamać opór Porozumienia Zielonogórskiego, by sytuacja z zamykaniem poradni już nigdy się nie powtórzyła. Co pani na to?

AGNIESZKA PACHCIARZ: Porozumienie Zielonogórskie to organizacja biznesowa i walczy o to, by uzyskać jak najwięcej. Minister zaproponował im na podstawową opiekę zdrowotną ponad miliard złotych więcej. Listę dodatkowych badań, które mieli zlecać, skrócił z ponad 20 do sześciu.

Nie rozumiem, dlaczego w tak korzystnych dla lekarzy warunkach nie udało się osiągnąć zgody. To świadczy o braku profesjonalizmu w trakcie tych negocjacji. Niepotrzebnie minister zaprosił do stołu podczas ostatniej tury byłego szefa PZ Marka Twardowskiego, który wysunął nowe postulaty. To szkolny błąd.

Obie strony poniosły porażkę. Rozmawiamy już nie o tym, co zrobić, by dobrze podzielić pieniądze na leczenie i jak pomóc pacjentom, tylko o tym, kto kogo pokona w tym starciu.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej