Kiedy Jarosław Kaczyński oświadczył, że nie zmierzy się z Bronisławem Komorowskim w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, wielu polityków PiS zobaczyło w tym swoją szansę.

Orędownikiem prawyborów jest europoseł PiS Ryszard Czarnecki. - Poważnie rozważam swój udział w nich - mówi "Wyborczej". Scenariusz ma już przemyślany. Zaraz po wyborach samorządowych mieliby się ujawnić kandydaci na kandydata. - Powinni mieć realne poparcie posłów, senatorów, europosłów - opowiada Czarnecki. Do wyścigu nie powinno stanąć więcej niż dwóch-trzech kandydatów. - Wybory prezydenta mogą być już w maju, nie będzie czasu na promocję kilkunastu kandydatów, dlatego proponuję wysoki próg poparcia wśród działaczy - mówi.

I snuje kolejne punkty planu: 16 konwencji wojewódzkich (np. w sobotę jedno województwo, w niedzielę - kolejne). Na nich działacze wskazują swojego faworyta albo głosują na każdym szczeblu partyjnym - od gminy, przez powiat, po województwo. W lutym byłoby po wszystkim.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej