Wiemy, co ustalili śledczy badający, kto i dlaczego przez co najmniej rok nagrywał wysokich urzędników państwowych podczas rozmów w warszawskich restauracjach Sowa & Przyjaciele i Amber Room. Z notatek kelnera, który zakładał podsłuchy wynika, że nagrań jest znacznie więcej, niż ma prokuratura.

Afera wybuchła 14 czerwca, gdy tygodnik "Wprost" opublikował w internecie pierwsze nielegalne nagrania rozmów wysokich urzędników państwowych. Publikacje kolejnych podsłuchów wywołują kryzys rządowy. 25 czerwca tłumaczy się premier, stawia wniosek o wotum zaufania dla swojego gabinetu.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej