Przedwojenni właściciele gruntów przychodzą z prawomocnymi wyrokami i miasto musi oddać nieruchomość, nawet jeśli to część publicznego parku - pisaliśmy w "Wyborczej" wiosną 2012 r. Wówczas takie przypadki zdawały się czymś zaskakującym. Dziś to powszechna praktyka - zwrócono już kilkadziesiąt działek w środku parków, a wobec podobnej liczby są zgłoszone roszczenia.

Tak jak w Parku Świętokrzyskim tuż przy Pałacu Kultury. Kiedyś były tu gęsto zabudowane parcele z kamienicami i teraz, jedna po drugiej, są zwracane. Zwrócono już 9 działek, dwie następne czekają w kolejce. A lista wcale nie jest zamknięta.

Na razie niewiele się dzieje na sprywatyzowanych parkowych gruntach, więc spacerowicze nawet nie wiedzą, kiedy z terenu publicznego wchodzą na prywatny.

Przechadzając się po Ogrodzie Saskim, w pewnym momencie wchodzimy na ponadhektarową część zwróconą rodzinie Zamoyskich, którzy przed wojną tuż obok mieli pałac i ogrody. Planują tam restauracyjny pawilon, bo miejscowy plan to dopuszcza.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej