Liczba popełnianych rocznie samobójstw od początku lat 90. nie przekraczała w Polsce 6 tys. Aż do 2013 r. Najczęściej na ostateczny krok decydowali się w ubiegłym roku bezrobotni mężczyźni z małych miast i wsi. Dominowali 50-latkowie.

Według Marii Jarosz z Polskiej Akademii Nauk, autorki książki "Samobójstwa. Ucieczka przegranych", wzrost liczby targających się na życie można powiązać z kryzysem. Jej badania obejmują wszystkie próby samobójcze - także nieskuteczne - w przeciwieństwie do statystyk policji rejestrujących tylko przypadki śmiertelne.

- W minionym dziesięcioleciu było w Polsce średnio ok. 5 tys. wszystkich prób samobójczych rocznie, w 2009 r. ich liczba wzrosła do blisko 6 tys.

Jeżeli w małym mieście rozwiązuje się ostatni zakład pracy, to wskaźniki śmierci samobójczej rosną o 100 proc. - mówi Jarosz.

W 2013 r. jedna czwarta wszystkich prób samobójczych to osoby bezrobotne, do ponad 40 proc. z nich doszło na wsi. Niepokoi większa liczba zamachów na własne życie wśród osób po pięćdziesiątce - blisko 1650. To aż 19 proc. wszystkich prób samobójczych. Żadna inna grupa wiekowa nie podejmowała ich tak często.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej