Oto cztery przykłady - reklamy, na które w ostatnich miesiącach natykałam się najczęściej:

- małżeństwo wraca do domu z pracy, i to on, a nie ona, przygotowuje obiad (reklama Lubelli, makaron z patelni);

- facet w domu z dziećmi, sprząta, pierze, wiesza pranie (np. biustonosz), gdy żona wraca z pracy dostaje nagrodę - całusa i słodycze (reklama batonika Kinder Pingui);

- mężczyzna zajmuje się domem i opiekuje dziećmi, pierze, potrafi nawet upleść córce dwa rodzaje warkocza - dobierany albo kłos (reklama kapsułek piorących Ariel, przygotowała ją prestiżowa agencja Saatchi & Saatchi Poland, to wersja spotu nadawanego wcześniej w USA);

- w nocy do chorego kaszlącego dziecka wstaje ojciec - smaruje maścią dziecko, by swobodnie oddychało i mogło zasnąć, wraca do łóżka, w którym spokojnie śpi mama (reklama maści Vicks VapoRub).



Przyznacie, to dość nietypowe rodziny (choć co czwarte dziecko rodzi się w rodzinie partnerskiej), nie bardzo już patriarchalne. Bo w prawdziwym życiu najczęściej to kobiety zajmują się domem i dziećmi. Reklamy odzwierciedlają kulturę, ale i ją tworzą, także stereotypy. Mogą je też podważyć, bo reklama silnie działa na świadomość. Zawsze coś z nich zostaje, są wszechobecne. I gdy świat się zmienia, to reklamy wraz z nim.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej