Był 1 sierpnia 1997 r. Leszek Miller senior od pół roku stał na czele zreformowanego super-Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w rządzie SLD-PSL.

Jego syn podpisywał właśnie intratną umowę o pracę z należącą do lubińskiego kombinatu spółką córką DSI KGHM. Choć miał zaledwie dwadzieścia parę lat, to dostał nie lada zadanie: reprezentować spółkę w kontaktach międzynarodowych. Zarobki - 5 tys. zł, co stanowiło pięciokrotność ówczesnej średniej krajowej, plus premia uznaniowa. Dodatkowo zapis w umowie, że "faktyczny czas pracy pełnomocnika wyznaczany jest wymiarem zadań i obowiązków bez szczególnej rejestracji i może być przez pełnomocnika organizowany samodzielnie".

Za AWS - pensje kierowców po 20 tys. zł

Gdy kilka miesięcy później do władzy doszedł AWS, też szybko wprowadził do KGHM swoich ludzi. Jednym z członków rady nadzorczej kombinatu został wówczas Maciej Łopiński, późniejszy bliski współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a dzisiaj poseł PiS.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej