Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Bernatowicz oprócz 3,5 roku bezwzględnego więzienia ma też ośmioletni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w organach władzy publicznej i musi zapłacić 100 tys. zł grzywny. Sąd orzekł też przepadek w sumie 95,5 tys. zł. To łapówki, jakie Bernatowicz przyjął od prezesów Zakładu Energetyki Cieplnej oraz Mariana Słowińskiego, głównego dostawcy opału do tej miejskiej spółki. Za wręczanie łapówek został on skazany na dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat.

Przypomnijmy. Sprawa prezydenta Starachowic to jedna najgłośniejszych afer korupcyjnych w Polsce. Jak ustalili śledczy, Słowiński wręczył łapówkę prezydentowi miasta, żeby wygrać przetarg na dostawę opału do ZEC-u. Z kolei prezesi ZEC-u dzielili się z Bernatowiczem przyznanymi nagrodami, bo bali się, że stracą pracę.

- Jako państwo dajemy sobie radę z korupcją policjantów, nawet lekarzy, ale cały czas słabo nam idzie z korupcją władzy, nie tylko w Polsce prowincjonalnej - zaznaczył sędzia Kabziński. Podkreślił, że zawłaszczanie władzy państwowej, zwłaszcza przez uzależnienie działania od przyjęcia korzyści majątkowych, wymaga surowych represji. Stwierdził, że samo przyjmowanie łapówek Bernatowicz de facto potwierdził zeznaniami - obalił argument obrony, że pieniądze przekazywane były jako wpłaty na jego kampanię wyborczą.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej