"Research chemicals" to substancje psychoaktywne, które formalnie wciąż znajdują się w fazie badań.

Wiadomo, że dostarczają doznań zbliżonych do tych, jakie wywołują klasyczne narkotyki. Od dopalaczy różni je to, że dołączany jest do nich wzór chemiczny i karta zawierająca opis zagrożeń. Ma to chronić sprzedawców przed oskarżeniem o rozprowadzanie zakazanych środków. Składają się z jednej substancji psychoaktywnej, a dopalacze są mieszanką wielu.

- W wypadku dopalaczy standardem jest brak informacji i robienie wszystkiego, by nikt nie wiedział, "co w tym siedzi" - tłumaczy mi użytkownik o nicku "pokolenie Ł.K." z internetowego forum poświęconego substancjom psychoaktywnym. - Dlatego niebezpieczne jest przesiadanie się z dopalaczy na RC. O ile w dopalaczach RC są wymieszane z wypełniaczami i gotowe do zażycia, o tyle przy zakupie RC trzeba mieć choćby dokładną wagę i umiejętność posługiwania się nią, co wielu zainteresowanych przerasta. Z tego powodu część sklepów stosuje selekcję klientów - dla własnego bezpieczeństwa.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej