Sprawę opisaliśmy w "Gazecie" w poniedziałek. W 2001 r. mieszkanka Warlubia wzięła 700 zł chwilówki od firmy S. Krzysztofa J. z Bydgoszczy. Pożyczkę poręczył jej znajomy emeryt Jan Sznajder. Kobieta z powodu kłopotów finansowych dług spłaciła po terminie, ale wierzyciel wpłatę zaksięgował na poczet spłaty bardzo wysokich odsetek karnych - 7 proc. dziennie - które zastrzegł w umowie. Dlatego dług nie został spłacony i rośnie do dziś.

Komornik ściągnął już z emerytur obojga dłużników 45 tys. zł. Do zapłaty wciąż jest ok. 120 tys. zł odsetek, które każdego dnia rosną. W październiku komornik chce zabrać mieszkanie poręczycielowi Janowi Sznajderowi.

Po naszym tekście zadzwonił do redakcji radca prawny dr Marcin Dziurda, były prezes Prokuratorii Generalnej, a obecnie współpracujący ze znaną kancelarią prawną Linklaters. Chce za darmo reprezentować pana Jana w pozwie, który wytoczył wierzycielowi prokurator ze Świecia. Prokurator chce podważyć nakaz zapłaty, który jest podstawą do egzekucji długu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej