Złagodzenia zakazów domagają się organizacje kibicowskie. Liczą na zgodę na odpalanie rac, sprzedaż piwa czy wprowadzenie sektorów, w których można stać podczas meczów. Stadionowe obostrzenia wprowadzono po serii burd. Rząd bał się kompromitacji podczas mistrzostw Euro 2012 i szybko musiał rozwiązać problem pseudokibiców.

Premier Donald Tusk przed wyborami do parlamentu w 2011 r. spotkał się z fanami piłki nożnej w centrum mediacyjnym Dialog w Warszawie. Obiecał wtedy, że po wyborach będą rozmowy o zakazach. Po wyborach spotkań z kibicami jednak nie było. Dialog rządu z nimi toczy się w ramach Rady Bezpieczeństwa Imprez Sportowych.

Wczoraj, w przededniu rozpoczęcia nowej kolejki rozgrywek ligowych, odbyło się spotkanie RBIS. Z rządu płynie jednak twardy sygnał, że na złagodzenie zakazów jest za wcześnie.

- Dopóki nie wyplenimy ze stadionów przemocy i przejawów ksenofobii, nie będzie naszej zgody na zmianę przepisów. Niestety, co jakiś czas dostajemy dowody, że ciągle jest z tym problem - mówi "Gazecie" wiceszef MSW Marcin Jabłoński.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej