Bartek, uczeń IV LO w Poznaniu, na jednej z przerw wyszedł z kolegami poza teren szkoły. Do grupy młodych ludzi podszedł patrol policji. Na widok mundurowych chłopak wyrzucił z kieszeni torebkę z 0,5 g marihuany. Jeden z policjantów to zauważył i Bartek został zatrzymany.

- Strasznie się tym zmartwiliśmy. Postanowiliśmy porozmawiać z wychowawcą o Bartku. Na początku nie chcieliśmy mówić o narkotykach, ale kiedy usłyszeliśmy, że z naszym synem nie ma żadnych problemów i dobrze się uczy... No to powiedzieliśmy o zatrzymaniu. Teraz widzę, że to był błąd - mówi ojciec Bartka. Podkreśla, że nigdy wcześniej nie znaleźli u syna żadnych narkotyków, nie mówiąc już o ich zażywaniu.

Dyrektorka: Naruszył statut szkoły

Według rodziców chłopca wychowawca zasugerował, by udali się do dyrektorki, zwłaszcza, że on sam również ma obowiązek poinformować ją o tym, co się stało.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej