- To nie będą łatwe wybory - wzdycha polityk z zarządu PO, zwolennik Tuska.

Na czwartkowym posiedzeniu zarządu premier podał kalendarz wewnętrznych wyborów w Platformie. Partyjna konwencja, która ma zmienić statut i umożliwić przeprowadzenie bezpośrednich wyborów szefa PO, odbędzie się 29 czerwca, a nie we wrześniu, jak początkowo planowano. To oznacza, że nowy szef Platformy zostanie wybrany podczas wakacji, a nie w lutym 2014 r.

Wybory przewodniczącego rozpoczną się w lipcu. Partyjni członkowie będą głosować listownie i przez internet, co zajmie około pięciu tygodni. Jeśli zwycięzca zostanie wyłoniony w pierwszej turze, to wybory zakończą się w sierpniu. Jeśli nie - druga tura odbędzie się pod koniec sierpnia lub na początku września.

Według rozmówców "Gazety Wyborczej" podczas wczorajszej czterogodzinnej dyskusji premier mówił, że przyspieszenie wyborów ma przeciąć wewnętrzne napięcia. W nieoficjalnych rozmowach politycy oskarżają się wzajemnie o inspirowanie medialnych publikacji stawiających w niekorzystnym świetle ministra transportu Sławomira Nowaka czy polityków z dawnej spółdzielni Cezarego Grabarczyka - Andrzeja Biernata i Ireneusza Rasia.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej