- Nie chciałam czekać, postanowiłam działać. Mam nadzieję, że inne kobiety skorzystają z mojego doświadczenia - napisała w "New York Timesie" aktorka Angelina Jolie, ujawniając, że przed trzema miesiącami prewencyjnie usunięto jej obie piersi , bo lekarze stwierdzili, że istnieje duże ryzyko, że zachoruje na raka.

List jest bardzo osobisty, aktorka szczegółowo opisuje, na czym polega trwająca osiem godzin operacja, jak czuje się kobieta po obudzeniu.

Zachęca kobiety, które mają w rodzinie przypadki raka piersi lub jajnika, do szukania informacji na temat opcji, jakie mają. Przypomina, że według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rak piersi zabija rocznie 458 tys. kobiet. Zwraca uwagę, że badanie wykrywające genetyczne skłonności do choroby kosztuje w USA ponad 3 tys. dolarów, co jest przeszkodą dla wielu kobiet.

Rozmowa z Aleksandrem Sacherem, chirurgiem onkologiem z gliwickiego Centrum Onkologii
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej