Projekt rocznego urlopu rodzicielskiego, nad którym rząd kończy prace, zostawia rodzicom wybór. Poza pierwszymi 14 tygodniami przypisanymi wyłącznie matkom rodzice mogą podzielić się pozostałymi miesiącami urlopu, i to płatnego (średnio 80 proc. wynagrodzenia). Rewolucyjna ustawa - jak nazwał ją premier Donald Tusk - ma zachęcić kobiety do rodzenia, a mężczyzn do podjęcia roli ojca. Niestety, w obecnej postaci da wręcz odwrotne skutki.

Rząd nie zdecydował się na znane w UE rozwiązania, które zachęcają mężczyzn do wzięcia urlopu rodzicielskiego. W Belgii, gdzie urlop rodzicielski trwa osiem miesięcy, matka i ojciec mają do dyspozycji po cztery miesiące (jeśli któreś nie wykorzysta swojej części, to ona przepada). W Szwecji urlop trwa 16 miesięcy. Rodzice mogą się nim dowolnie podzielić, ale jest jeden warunek: każde z nich musi wykorzystać minimum dwa miesiące. Ojciec nie może matce oddać swojej części. Niewykorzystana przepada. Rodzice, którzy podzielą się urlopem po połowie, dostaną premię - ok. 1,6 tys. euro.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej