Według informatorów "Gazety" kontrole nasiliły się w ostatnich tygodniach. Urzędniczki Poczty Polskiej pojawiają się parami - łatwo je pomylić ze zwykłymi klientkami, ale one nasłuchują, czy gra radio, patrzą, czy jest jakiś telewizor. Jeśli tak - przystępują do spisywania protokołu.

Czy odbiorniki są zarejestrowane? Jeśli nie, to dlaczego?

- Odpowiedziałam, że zagapiłam się, radio mam najwyżej dwa miesiące - relacjonuje właścicielka sklepu na gdańskim Chełmie. - W rzeczywistości dłużej, ale strzeliłam akurat te dwa miesiące i okazało się, że to uchroniło mnie przed większym wydatkiem, bo kara naliczana jest tylko wtedy, jeżeli telewizor czy radio działa w lokalu powyżej dwóch miesięcy. Musiałam więc zarejestrować radio, płacę teraz zwykłą stawkę abonamentu radiowego, 5,65 zł miesięcznie.

Właściciel baru w śródmieściu Gdańska przyznał uczciwie, że radio i telewizor ma w lokalu dłużej niż dwa miesiące. Urzędniczki poinformowały ją, że będzie musiała zapłacić karę - około 500 zł. Nie były precyzyjne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, kara wynosi 30 miesięcznych stawek abonamentowych w wysokości 18,65 zł (telewizor i radio, ewentualnie sam telewizor) lub 5,65 zł (radio). W przypadku tego lokalu gastronomicznego chodzi więc o kwotę 559,5 zł.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej