Staś Fryczkowski odebrał sobie życie tuż przed kolacją wigilijną. Jego matka twierdzi, że ona sama i jej mąż mieli dobry kontakt z synem i spędzali razem wiele czasu. - Ale i tak wiedzieliśmy o nim tyle, ile sam zechciał nam powiedzieć - mówi.

Apeluje o ograniczone zaufanie wobec dzieci i poddawanie ich testom na obecność narkotyków. Taką kontrolę uczniów próbuje wprowadzić coraz więcej szkół, jednak wielu rodziców nie wyraża na nią zgody.

Tak było m.in. w Lubomi koło Raciborza, gdzie narkotesty dla gminnych szkół chciał kupić Roman Bizoń, były nauczyciel i przewodniczący rady gminy.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej