Podczas czwartkowej konferencji WCIT-12 polska delegacja, na czele z ministrem cyfryzacji i administracji Michałem Bonim, nie zgodziła się zapisy, które - jej zdaniem - mogą otwierać furtkę do ograniczania wolności słowa w internecie.

O co chodzi? Przy okazji zmian w archaicznych międzynarodowych przepisach (tzw. ITR) mówiących o tym, jak mają być świadczone usługi telekomunikacyjne, regulacji internetu chcą Rosja, Chiny i kilka państw afrykańskich. Postulują wprowadzenie szczegółowych zapisów, co usztywniłoby międzynarodowe prawo, a przede wszystkim groziłoby ograniczeniem swobody korzystania z globalnej sieci. Niemal rok temu opinię publiczną poruszyły protesty przeciwko umowie ACTA. Wówczas polski rząd podpisał umowę, ale wskutek nacisków opinii publicznej w całej Europie umowy nie ratyfikowano.

Teraz rząd gra inaczej - chce najpierw poznać opinie internautów, dopiero potem ewentualnie rozwiać swoje wątpliwości i parafować dokument.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej