Prokuratura wskazywała, że niezależnie od wadliwych procedur, regulujących sprawę lotów VIP-ów, problemem było ich nieprzestrzeganie przez urzędników. Śledczy wskazywali, że wykształcenie nieprawidłowych praktyk w kancelarii związane było z tym, że urzędnicy odpowiedzialni za loty nie mieli podstawowej wiedzy na temat obowiązujących wówczas przepisów. Według odpowiedzi z KPRM nieprawidłowości wskazane przez prokuraturę nie mają dziś istotnego znaczenia, bo obowiązuje już nowe porozumienie w sprawie organizacji lotów polityków. Ma ono zapobiec powtórzeniu się tragedii podobnej do smoleńskiej.

Prokuratura nie widzi możliwości dalszego działania w tej sprawie. - Wyczerpano dostępne środki i prokurator umorzył postępowanie uznając, że nie ma wpływu na podejmowanie żadnych kroków wewnątrz kancelarii - powiedziała Renata Mazur, rzeczniczka prokuratury. Pismo z kancelarii premiera nie mówi nic o ewentualnej odpowiedzialności urzędników. Czytamy w nim, że przyczyną błędów były złe procedury, a nie człowiek.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej