- Jeśli szkodliwość marihuany jest rzeczywiście niższa od nikotyny, to marihuana powinna być dostępna w handlu na podobnej zasadzie jak papierosy - mówił Aleksander Kwaśniewski, zaraz jednak zastrzegł, że do ewentualnej legalizacji w Polsce jeszcze daleka droga. Poza powszechnie przytaczanymi argumentami, jak wynikający z niewiedzy opór społeczny, były prezydent dorzucił jeszcze jeden ciekawy argument: otóż jego zdaniem "instytucje, które powstały w ramach walki z narkomanią, dysponują olbrzymimi pieniędzmi i są zainteresowane swoim istnieniem, a nie tym, żeby liberalizować przepisy".

10 maja Aleksander Kwaśniewski opublikował na łamach "New York Times" artykuł, w którym przyznał, że popełnił błąd podpisując 12 lat temu restrykcyjne prawo antynarkotykowe.

Przepisy doprowadziły do tego, że tysiące młodych osób zasiadły na ławie oskarżonych za jednego skręta. Prokuratorzy nie korzystają z możliwości umorzenia śledztwa: jak przypomniała Kora, zrobili tak tylko w 14 przypadkach na 14 tys., co daje jeden promil.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej