- Michnik oszalał ze szczętem - pomyślałem, gdy powiedział mi: "Muszę nagrać jednego faceta. Kup najlepszy magnetofon, jaki znajdziesz. Cena nie gra roli".

W tym, że oszalał, utwierdziła mnie jego asystentka.

- Po co nowy magnetofon - urągała. - Jak to: "Cena nie gra roli!". To on nie wie, że musimy ciąć koszty!

Ale magnetofon kupiłem.

- Naucz mnie, co z tym robić - poprosił Adam, któremu łatwiej pojąć różnicę między ONR Falanga i ONR ABC niż działanie magnetofonu. Szczęśliwie cyfrowy sony ma jeden przycisk - wystarczy dotknąć, by zaczął działać. Kiedy rozgryźliśmy zasady funkcjonowania japońskiego cacka, Adam wyjął z portfela złożoną ćwiartkę papieru.

- Czytaj - powiedział.

Notatkę napisała Wanda Rapaczyńska, prezes Agory SA, wydawcy "Gazety".

Czytałem może ze dwie minuty, przelatując po kilkanaście razy każde zdanie. Poczułem się, jakbym podróżował po innym świecie.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej