Zespół działa od lipca, powstał, gdy konserwatyści zaczęli się sprzeciwiać liberalnej wersji projektu, którego autorką jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Wolą ten forsowany przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Zespół ma wypracować wspólny projekt dla całej PO.

Kidawa-Błońska chce dać dostęp do in vitro nie tylko małżeństwom, ale też parom i samotnym matkom. Posłanka proponuje, aby zarodki można było zamrażać, jednak nie niszczyć. Projekt zakazuje selekcji zarodków i handlu nimi.

Gowin chce ograniczyć metodę tylko do małżeństw i zakazać mrożenia zarodków - wszystkie mają być wszczepione kobiecie.

Zespół PO w lipcu spotkał się dwukrotnie. Jak się dowiedzieliśmy, liberałowie zaproponowali konserwatystom wprowadzenie do ustawy zapisu, że to kobieta może zadecydować, ile zarodków ma być wytwarzanych. - Dziś też mogłoby tak być, bo to kwestia umówienia się kobiety z lekarzem. Ale jeśli konserwatyści będą chcieli takiego zapisu, wprowadzimy go do ustawy - mówi poseł Jarosław Katulski, lekarz ginekolog i jeden z autorów liberalnego projektu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej