Zaczęło się w październiku, kiedy szef śląskiej policji kazał sprawdzić, czy parkujące wokół komendy wojewódzkiej auta mają prawidłowo przykręcone tablice rejestracyjne oraz przyklejone do przedniej szyby naklejki z numerami.

Media alarmowały wtedy, że policjanci tak robią, aby uniknąć mandatów za szybką jazdę. Jak? Zrobione przez fotoradary zdjęcia aut bez tablic lub naklejek lądowały w koszu, bo nie można było namierzyć ich właścicieli.

Na parkingu przed komendą kontrolerzy zatrzymali kilkunastu kierowców, a katowicka drogówka dostała polecenie ich ukarania. ''Gazeta'' ustaliła, że wśród zatrzymanych było dwóch agentów Centralnego Biura Śledczego, którzy wyjeżdżali z komendy operacyjnymi wozami wykorzystywanymi do rozpracowywania gangsterów. Na przedniej szybie nie miały naklejek, bo bardzo często podczas tajnych operacji CBŚ zmienia w swoich wozach tablice rejestracyjne.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej