Ewa Siedlecka: W debacie o uregulowaniu in vitro pojawił się argument, że wobec pomysłów zakazania tej metody projekt Jarosława Gowina, który in vitro dopuszcza, ale zakazuje tworzenia i mrożenia zarodków zapasowych, jest możliwym do przyjęcia kompromisem. Czy mrożenie zarodków ma zasadnicze znaczenie dla par starających się o dziecko?

Prof. Waldemar Kuczyński*: Ma znaczenie coraz bardziej zasadnicze. Mrożenie zarodków stało się standardową procedurą medyczną zapewniającą większe bezpieczeństwo i pacjentce, i zarodkom. Rekomenduje się wręcz zamrażanie wszystkich uzyskanych zarodków. Wszczepianie ich pacjentce bezpośrednio po cyklu stymulowania hormonalnego zmniejsza szansę na sukces. Śluzówka jej macicy po stymulacji hormonalnej ulega przerostowi, co utrudnia zagnieżdżenie się i rozwój zarodka. I zwiększa ryzyko powikłań w czasie ciąży: torbieli na jajnikach, płynu w jamie brzusznej, uszkodzenia wątroby. A to zmniejsza szanse donoszenia ciąży.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej