Personel wrocławskiego lotniska o nieprzewidywalnych zachowaniach Rosjan został poinformowany przez UEFA. Na poprzednim Euro, w Austrii i Szwajcarii, Rosyjscy kibice decydowali się na przyloty w ostatniej chwili, mimo że wszystkie tzw. sloty, czyli możliwości wylądowania, były już dawno zarezerwowane. Reprezentacja rosyjska dotarła wówczas nieoczekiwanie aż do półfinału mistrzostw.

- I wtedy okazało się, że samoloty zaczęły nagle "spadać" z nieba - śmieje się Dariusz Kuś, szef wrocławskiego portu lotniczego. - Piloci krążący nad austriackimi lotniskami zgłaszali awaryjne lądowania.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej