- Jak bezkarni musieli czuć się ci ludzie, wiedząc, że było w tej sprawie śledztwo, robili to przez następne lata - mówi urzędnik Ministerstwa Finansów, ujawniając nam ustalenia wywiadu skarbowego w sprawie handlu brudną solą.

Donos

Pierwsze informacje o tej sprawie skarbówka dostała w maju 2002 r. Był to niepodpisany donos, że szkodliwa dla zdrowia tzw. sól wypadowa produkowana w Zakładach Azotowych "Anwil" we Włocławku jest kupowana przez kilka polskich spółek (podano listę), a następnie sprzedawana do zakładów mięsnych i mleczarskich jako sól spożywcza.

Sól wypadowa to odpad poprodukcyjny. Używana jest do posypywania dróg i w przemyśle garbarskim. Jest niejadalna ze względu na szkodliwe dla zdrowia składniki.

Zysk oszustów polega na różnicy w cenie: sól wypadowa w zależności od okresu kosztowała od 115 do 215 zł za tonę. Jako sól spożywcza mogła zaś być sprzedawana za 240-380 zł za toną. Przeróbka polegała na podsuszeniu i przesypaniu soli chemicznej do worków z napisami "sól warzona" lub "jadalna".
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej