Na obrady przyjechał sam ojciec Tadeusz Rydzyk. Siedzi w otoczeniu posłanek PiS: Barbary Bubuli, Anny Sobeckiej, naprzeciwko Elżbiety Kruk. Coś do siebie szepczą, nad czymś radzą, nic dziwnego - na sali nuda, prawie pół godziny upływa na dywagacjach, czy można zadawać pytania obecnemu na sali przewodniczącemu KRRiT, skoro dopiero co przegłosowano wniosek o zamknięciu dyskusji. Posłowie PiS uważają, że można. Ale przewodniczący KRRiT na pytania przygotowany nie jest. - Stawiacie mnie państwo w bardzo niekomfortowej sytuacji - mówi poirytowany Jan Dworak.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej